

Mroczny wiersz o jesieniOpada w dół szkarłatny liść W nicość Mruczy cień trzeba iść, I wstać Za szybą czarno-biała mgłaMroczny wiersz o jesieni
Spadająca jak łza na ziemię. Przytłaczający, spoza chmur szarych, blask Dobija cichym milczeniem
Wzleciały w górę wrony, i kruki czarne Na ostatnią chwile Udało się wyjść, i wrócić marnie
Na ostatnią godzinę
Czekało jedzenie w domu, słodkie jak karmel Teraz


Zmierzch tekstZmierzchZmierzch tekst
I
Pragnienie nie do zniesienia, myśl nieprzeczytana Kim jesteś nieznajoma? Uciekam od ciebie z dala. Tyle lat już przeżyłem, lecz tego nie spotkałem Powrócę by się zmierzyć, wyboru dokonałem
Już zmierzch zapada, ja myślę o tobie Jutro pogadamy, lecz jutro cię nie było W następne dni przychodzę i patrzę sobie Na stolik w którym siedzisz, nie ma cie nie jest mi miło
Ref:
W ciemnym zmierzchu się spotkali Wyboru dokonali Bez siebi